Wieżyca Kolano – pamięci kajakarzy

Kolano (woj. pomorskie) to niewielki przysiółek Wieżycy , położony nad Jeziorem Ostrzyckim przy Drodze Kaszubskiej. Obok parkingu, naprzeciwko kąpieliska ustawiono kilka głazów narzutowych. Na jednym z nich wyryto napis: „Celinie Mróz i Jarkowi Frąckiewiczowi, kajakarzom, pasjonatom podróży, którym 27 maja 2011 roku odebrano życie na rzece Ukajali w Peru – przyjaciele”. Co tam się stało?

Celina miała 58 lat, Jarek 70. Byli doświadczonymi podróżnikami i kajakarzami. Do wyprawy na Ukajali przygotowywali się kilka lat. Gromadzili sprzęt i pieniądze. Wylecieli z Gdańska 26 kwietnia 2011 roku, zaraz po Wielkanocy. 26 maja 2011 roku na blogu „Składakiem przez świat” pojawia się wpis kajakarzy: „Dzisiaj rozpoczynamy spływ na Ukajali…” . Na lotnisku w Limie, aby wrócić do Polski, mieli się stawić 20 czerwca.Nie stawili się.

21 czerwca bliscy rozsyłają alarmującego e-maila: „Środowisko podróżnicze Wybrzeża jest zaniepokojone zniknięciem Celiny Mróz i Jarosława Frąckiewicza, którzy składanym kajakiem spłynęli w maju dolnym odcinkiem Urubamby i dopłynęli do Ukajali. Ostatni ślad na ich blogu pojawił się 26 maja br. Wczoraj mieli wrócić do Polski – nie wrócili”.

W Peru ruszają poszukiwania, ale bardzo niemrawe. Część miejscowych twierdzi, że polscy kajakarze nie docenili trudności rzeki albo zabłądzili w plątaninie dopływów i starorzeczy. Wśród szukającego ich Polaka, mieszkającego w Buenos Aires polskiego dziennikarza i podróżnika kiełkuje myśl, że zostali zamordowani. Może wzięto ich za pishtacos, czyli złych ludzi, którzy zabijają Indian, aby pobrać ich organy, a nawet tłuszcz mogący posłużyć do wyrobu kosmetyków? W tę legendę w Peru wciąż wielu wierzy, tym bardziej,  że jedna z rozgłośni z Atalaya przed zaginięciem kajakarzy straszyła obecnością pishtacos i namawiała do przemocy wobec „człowieka o jasnych oczach”.

I niestety, tak się stało.

Jest 27 maja, okolice Atalaya. 23-letni chłopak twierdzi, że biali, którzy zatrzymali się w wiosce na nocleg,  to na pewno pishtacos. Namawia innych, aby ich zabić. Ale  kajakarze już odpływają z wioski, są na rzece. Piątka Indian wsiada więc do peque-peque, drewnianej dłubanki napędzanej niewielkim silnikiem, i goni kajakarzy. Gdy się zrównują, padają dwa strzały ze strzelby, potem jeszcze kilka z łuku. Ciała zostają wrzucone do wody, ekwipunek zabrany, a kajak pocięty i zatopiony.

O tej egzekucji mówi się w wielu wioskach wzdłuż rzeki.  Po pewnym czasie, gdy trwają poszukiwania, na policję zgłasza się jeden ze sterników łodzi regularnie pływających między Atalayą i Pucallpą. On wiele wie. Tak wiele, że do Atalai przylatuje oddział Zielonego Szwadronu, specjalnej policyjnej formacji wyszkolonej do akcji w dżungli.  Wraz z funkcjonariuszami komisariatu i  żołnierzami marynarki wojennej (prawie 30 uzbrojonych osób), wypływają w dół Ukajali. Przywożą trzy osoby i torbę rzeczy znalezionych w ich osadzie. Są w nich m.in. polskie kosmetyki, polski kołowrotek wędkarski oraz przewodnik po Peru i Boliwii  po polsku. Rodziny natychmiast identyfikują przesłane mailem fotografie. Nie ma już wątpliwości. Indianie przyznają się do zbrodni.

Rok później w Wieżycy Kolanie przyjaciele odsłaniają kamień. Tutaj często przyjeżdżali, aby popływać po kaszubskich jeziorach. Oprócz napisu, jest na nim obrys sylwetki kajakarskiej z charakterystycznym kapelusikiem Celiny.

Przeczytajcie także:
Wieżyca – wieża i krzyż na szczycie

 

 

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Wieżyca Kolano – pamięci kajakarzy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s