Michniów – mauzoleum polskiej wsi

W Michniowie (woj. świętokrzyskie) powstaje Mauzoleum Męczeństwa i Martyrologii Wsi Polskiej. Autorem koncepcji jest architekt Mirosław Nizio, współtwórca ekspozycji w muzeach: Powstania Warszawskiego oraz Żydów Polskich. Architektura mauzoleum w Michniowie też jest niezwykła.

Mauzoleum zajmuje niemal całe zbocze po lewej stronie drogi z Suchedniowa do Bodzentyna. Wciąż jest w budowie. Będzie się składać z jedenastu połączonych budynków, przypominających wiejskie chaty. Stoją one w rzędzie, jedna za druga, a każda następna jest coraz bardziej zniszczona. Z ostatniej, tej pod lasem, pozostał tylko szkielet. Całą konstrukcja ma symbolizować spacyfikowaną polską wieś. Budowla ma 160 metrów długości, 14 szerokości, a jej wysokość sięga 15 metrów. Bryły są wykonane z betonu i szkła. Dlaczego mauzoleum powstaje akurat w Michniowie? Co tu się stało?

Trwa II wojna światowa, jest lato 1943 roku. Pięć kilometrów od Michniowa kwateruje  sztab Świętokrzyskich Zgrupowań Armii Krajowej, dowodzony przez por.  Jana Piwnika ps. Ponury. Ze względu na brak dostępu do wody dla dużej liczby żołnierzy oraz lokalizację zbyt blisko wsi, oddziały przenoszą się na Wzgórze 326 w rejonie uroczyska Wykus w Puszczy Jodłowej. Ale mieszkańcy Michniowa nadal współpracują z partyzantką. W domu kolejarza Władysława Materka działa skrzynka kontaktowa. Rodzina Materków prowadzi ponadto niewielki sklepik i nielegalną masarnię, z której część uboju przekazywana jest na partyzantom.  We wsi działa rusznikarnia oraz warsztat naprawczy broni i sprzętu.

Jest 12 lipca 1943 roku. Niemcy podwójnym kordonem otaczają Michniów. Mają listę osób współpracujących z AK. Ginie 102 mieszkańców, w większości są spaleni żywcem w stodołach:  95 mężczyzn (w wieku od 16 do 63 lat), dwie kobiety (44 i 48 lat) oraz pięcioro dzieci (w wieku od 5 do 15 lat). Wieść o pacyfikacji dociera do „Ponurego”, ale gdy partyzanci przybywają do wsi,Niemców już w niej nie ma. Żołnierze decydują się na akcję odwetową. W nocy z 12 na 13 lipca pod posterunkiem Podłazie  zatrzymują pociąg relacji Warszawa-Kraków. Wywiązuje się strzelanina, ginie kilkunastu  Niemców, pięciu Polaków jest rannych. Partyzanci na wagonach ryją napis:  „Za Michniów”.

Następnego dnia Niemcy ponownie pojawiają się w Michniowie. Teraz już metodycznie mordują wszystkich Polaków,  bez względu na wiek i płeć. Najmłodsza ofiara – Stefan Dąbrowa – ma 9 dni. Pacyfikację przeżyło ok. 20 osób. Łącznie ofiarą masakr 12 i 13 lipca 1943 padło co najmniej 204 mieszkańców Michniowa. Wieś została spalona (ocalały jedynie murowana obora gajowego Malinowskiego oraz położona na uboczu leśniczówka).

Niemcy zakazali odbudowy wsi.  Wyrazili zgodę na pochówek ofiar we wspólnej mogile. Pogrzeb odbył się 15 lipca 1943 roku. Mogiła została natychmiast zaorana, nie wolno też było postawić na niej krzyża.

Po wojnie do zrównanej z ziemią wsi powróciło ok. 140 mieszkańców. Zamieszkali w ziemiankach i prowizorycznych szopach. Powoli odbudowywali wieś. Wkrótce na masowej mogile kryjącej szczątki ofiar pacyfikacji został postawiony pomnik z czerwonego piaskowca. Ponad 20 lat później we wsi zorganizowano Izbę Pamięci. Michniów stał się symbolem 817 wsi spacyfikowanych w czasie II wojny światowej (1,3 mln mieszkańców).

W 1993 roku na zboczu odsłonięto i poświęcono pomnik „ Pieta Michniowska”. Kilkumetrowej wysokości, ważąca około trzech ton rzeźba autorstwa Wacława Staweckiego przedstawia kobietę w świętokrzyskiej zapasce, podtrzymującą umierającego syna. W 1997 roku powstał Dom Pamięci Narodowej. Jest w nim wystawa, działa ośrodek badawczy, gromadzący dokumentację męczeństwa polskiej wsi w czasie II wojny światowej.

Mauzoleum to także cmentarz, na którym każda męczeńska polska wieś pozostawia krzyż. Gdy powstanie mauzoleum, krzyże znajdą się za ostatnim, otwartym modułem. Pomiędzy nimi będzie można dojść  do miejsc pamięci.

Byliśmy w Michniowie w lipcu 2018 roku. Z dołu widać tylko pierwszy budynek, ten cały, ma być w nim kaplica. Reszta jest otoczona blaszanym płotem. Ale jeden z mieszkańców, którego spotkaliśmy na parkingu, radzi nam jechać do góry, w las i nie przejmować się, że nie ma tam asfaltu. -Tą leśną drogą jeżdżą ciężarówki na budowę – przekonuje. Jedziemy więc. Warto było! Dopiero stamtąd widać całe niezwykłe i poruszające założenie mauzoleum.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s